Zamknij

Vanity sizing to popularny trik sieciówek. Zobacz, jak nie dać się oszukać

11.05.2022 10:54
Vanity sizing, czyli jak oszukują sieciówki. Zobacz, na czym polega
fot. Shutterstock

Każda kobieta, która robi zakupy w sieciówkach, spotkała się z vanity sizing. Czym jest to zjawisko i dlaczego jest powszechnie krytykowane? Sami zobaczcie.

Popularne sieci sklepów mają wiele chwytów marketingowych, którymi chcą nakłonić nas do zakupu nowych elementów garderoby. Każdy lokal, w którym znajduje się np. Stradivarius czy Zara, ma odpowiednie oświetlenie. Gdy tylko do niego wchodzimy, możemy poczuć też specyficzny zapach oraz usłyszeć dźwięki głośnej muzyki - żaden z tych elementów nie jest tam przypadkowo. Jednym z mniej rzucających się w oczy, ale równie popularnych chwytów jest... vanity sizing. Na czym polega?

Zobacz także: Tajne znaki na metkach z Zary. One ułatwią ci zakupy

Vanity sizing, czyli jak oszukują sieciówki

Z tym zjawiskiem spotkała się większość z nas, choć zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z jego nazwy. Vanity sizing to nic innego jak "rozmiarówka próżności", dzięki której nasz rozmiar w niektórych sieciówkach jest taki sam - bez względu na upływ czasu i nadmiar kilogramów.

Zdarza ci się, że w jednej sieciówce nosisz rozmiar M, a w drugiej S? A może standardowo sięgasz po ubrania oznaczone literką "L", ale w innym sklepie udaje ci się wbić w "M-kę"? Prawdopodobnie jedna z tych sieciówek stosuje vanity sizing.

Jest to zjawisko polegające na dopasowywaniu rozmiarów do dobrego samopoczucia klientów. Właściciele sklepów wiedzą bowiem doskonale, że chętniej sięgniemy po ubranie o mniejszym numerze. Właśnie dlatego zdarza im się nieco "podciągnąć" dany rozmiar pod większą figurę. Tym samym w niektórych sieciach sklepów np. ubrania w numerze 38, które powinny mieć metki z literą M, mogą mieć napisane S. 

Jak podaje portal dziendobry.tvn.pl, ubrania potrafią być zawyżone nawet o 10 cm w obwodzie. Wszystko po to, żeby kobieta, która jeszcze kilka lat temu mieściła się w "S-kę", miała poczucie, że nadal może kupować w tym sklepie ubrania w podobnym rozmiarze, choć być może dziś jest nieco pulchniejsza. 

Zobacz także: Kultowa sieć odzieżowa znika z Polski. Zamyka wszystkie sklepy w kraju

Dlaczego rozmiary w sieciówkach się różnią? Vanity sizing to chwyt reklamowy

Wszystko to ma sprawić, że będziemy chętniej robić zakupy w sklepie, w którym nasz rozmiar jest mniejszy. Jest to działanie typowo psychologiczne. Teoretycznie mamy poczuć się przez to lepiej. Vanity sizing ma jednak o wiele więcej przeciwników niż zwolenników. 

Krytycy tego typu marketingu podkreślają, że jest to okłamywanie kobiet, ale też stosowanie tzw. body shamingu. To, że kobieta ma nieco pełniejsze kształty, nie oznacza od razu, że będzie źle wyglądała w poszczególnych ubraniach. Psychologowie podkreślają nawet, że takie zabiegi mogą prowadzić do zaburzeń odżywiania. A przecież nie ma nic złego w noszeniu o rozmiar większego ubrania - w końcu nawet Marilyn Monroe sięgała po XL. 

Zobacz także: Dlaczego damska koszula jest zapinana na lewą stronę, a męska na prawą? To ma znaczenie

Trendy modowe na 2022 rok
12 Zobacz galerię
fot. Shutterstock

Źródło: dziendobry.tvn.pl/kobietamag.pl