Zamknij

Dlaczego obchodzimy sylwestra 31 grudnia? Chodzi o przerażającą przepowiednię

28.12.2021 12:40
Przepowiednia 2022
fot. Shutterstock

Skąd wzięła się nazwa "sylwester" i dlaczego świętujemy koniec roku 31 grudnia? Odpowiedź na te pytania z całą pewnością was zaskoczy.

"Sylwester", czyli 31 grudnia - czy wy też uważacie, że wigilię Nowego Roku nazywamy w ten sposób przez wzgląd na imieniny Sylwestra? Tak uważa większość osób, a wcale nie mają racji. Jak się okazuje, ta data ma swoją mroczną historię.

Zobacz także: Niepokojąca przepowiednia polskiego jasnowidza. "Obudzą się od dawna uśpione wulkany"

Dlaczego obchodzimy sylwestra 31 grudnia?

W dawniejszych czasach żegnano rok o wiele wcześniej niż dzisiaj. Odpowiednikiem dzisiejszego sylwestra były Szczodre Gody, czyli czas przesilenia zimowego. Kiedy Słowianie świętowali zwycięstwo światła nad ciemnością - pierwszy dzień zimy jest bowiem bardzo krótki, ale po nim kolejne dni się wydłużają - ucztowali do samego rana.

Obdarowywali się wówczas prezentami, a także wróżyli na nadchodzący rok. Symboliczny moment przejścia pomiędzy porami roku był więc dla naszych przodków czymś w rodzaju Bożego Narodzenia i zabawy sylwestrowej w jednym. Dlaczego data celebracji nadejścia nowego roku przeniosła się o kilka dni? Ma to związek z jednym z najważniejszych wydarzeń w chrześcijaństwie.

31 grudnia 355 roku zmarł papież Sylwester I. Istniała legenda, że schwytał wtedy potwora imieniem Lewiatan i więził w Rzymie pod wzgórzem. Według przepowiedni miał się on jednak uwolnić za kilkaset lat. Powstrzymał go... papież Sylwester II.

Przerażająca przepowiednia na 31 grudnia 999 roku

W dawnych czasach ludzkość nie miała żadnej pewności co do przyszłości swojego istnienia i obawiała się rychłego końca. Medycyna nie zdążyła się jeszcze rozwinąć, postęp naukowy był pieśnią przyszłości, a wielu ludzi żyło w biedzie i strachu. Panowała ogólna skłonność do przyjmowania wiary w fantastyczne historie, a nasilała się szczególnie wtedy, gdy zbliżały się znaczące daty. Wróżka Sybilla przepowiadała, że w nocy z 31 grudnia 999 na 1 stycznia 1000 roku świat się skończy. Lewiatan miał się przebudzić, by zniszczyć świat.

Papieżem był wówczas Sylwester II. Gdy wyczekiwana apokalipsa nie nastąpiła, pobłogosławił wiernych zgromadzonych tłumnie pod bazyliką świętego Piotra i rozpoczęło się huczne świętowanie. Ludzie uważali, że papież "wymodlił" ocalenie w najstraszniejszej dla nich chwili. Co ciekawe, w rzeczywistości był to jeden z pierwszych biskupów Rzymu, który interesował się nauką i nie przejawiał zbytniego zaciekawienia legendami. Sylwester II badał matematykę i astronomię, a także pasjonował się zagadnieniem czasu. Budował nawet zegary.

Wyznawcy chrześcijaństwa przyjęli datę 31 grudnia jako święta, w którym wyraża się wdzięczność za odwołanie końca świata. W Polsce zwyczaj celebrowania nadejścia nowego roku pojawił się dopiero w XIX wieku.

Zobacz także: Czy wiesz, że podczas pełni Księżyca nie powinno się ćwiczyć jogi? Istnieje ważny powód