Zamknij

Nowa moda na TikToku. Ludzie zarabiają... śpiąc

17.11.2022 11:10

Zarabianie pieniędzy przez sen to marzenie niemal każdego z nas. Jakey Boehm, pierwszy "senfluencer", udowadnia jednak, że wcale nie jest to takie proste. Jego praca wymaga wielu wyrzeczeń.

Jakey Boehm
fot. TikTok

Transmitowanie snu to najnowszy wynalazek tiktokerów. Choć mogłoby się to wydawać zadziwiające, ludzie naprawdę chcą to oglądać. Co więcej - oni chcą za to płacić. Najpopularniejszy spośród "senfluencerów" zarabia około 30 tysięcy dolarów w ciągu miesiąca.

Zobacz także: Jak efektywnie zasypiać? Poznaj zasady dobrego snu!

Nowa moda na TikToku. Ludzie zarabiają... śpiąc

Z pozoru wygląda to jak wymarzona praca. Wystarczy każdej nocy mieć włączoną kamerkę i pozwalać ludziom obserwować, jak śpimy. Jeśli nie będzie nam przeszkadzało, że ktoś z niewiadomych powodów lubi przyglądać się innym podczas wykonywania tej czynności, zaśniemy jak dzieci i nie będziemy się niczym przejmować.

Sens transmitowania snu na TikToku jest jednak zupełnie inny. Nikogo bowiem nie interesuje obserwowanie czyjegoś błogiego odpoczynku. Internauci świetnie się bawią, kiedy mogą go utrudniać. Jakey Boehm, który obmyślił dla nich tę rozrywkę, zarabia na byciu wybudzanym ze snu.

Tiktoker zarabia na byciu wybudzanym ze snu

Przedsiębiorczy śpioch opracował dość niezwykły system umożliwiający wykorzystanie funkcji obdarowywania na TikToku. 28-letni Australijczyk uruchamia relację na żywo codziennie o godzinie 23:00 i do 6:00 próbuje zasnąć, ale osoby oglądające live stream go budzą. Mogą bowiem na wiele sposobów grać mu na nerwach... przesyłaniem prezentów.

Opracowany przez Boehma kod działa w taki sposób, że ilekroć ktoś wyśle mu na czacie wirtualny prezent (np. pączka lub różę), musi za to zapłacić. Uruchamiają się wtedy urządzenia, które robią w jego pokoju hałas i zamieszanie. Jakeya wybudzają sygnały dźwiękowe, intensywne światło, latające po pokoju bańki mydlane czy dmuchane figurki. Wyrwany ze snu mężczyzna okazuje złość, a następnie z powrotem usiłuje zasnąć.

Obserwatorzy, którzy chcą wykorzystać wszystkie możliwości budzenia "seninfluencera", muszą za to zapłacić niemal 400 dolarów w ciągu jednej nocy. Chętnych wcale nie brakuje. Według twórcy tej zabawy ludzie postrzegają go jak postać z gry komputerowej i mają satysfakcję z tworzenia chaosu w jego życiu. W pierwszym roku swojej działalności Jakey Boehm zarobił 5 tysięcy dolarów. Teraz potrafi zyskać nawet 6 razy więcej w ciągu miesiąca.

Chcielibyście w ten sposób pracować?

Zobacz także: Małgorzata Socha pokazała kuchnię. Aktorka postawiła na modną kolorystykę

loader